Wzrost cen mieszkań w lutym największy w Opolu

Największy wzrost cen mieszkań w lutym tego roku zanotowano w Opolu, Szczecinie i w Katowicach, jak wynika z raportu sporządzonego przez tandem Oferty.net oraz Open Finance. W tym samym czasie największe spadki zanotowano na rynku Gdyni, Olsztyna i Sopotu. W ujęciu miesiąc do miesiąca największy wzrost wystąpił w Szczecinie, gdzie metr kwadratowy mieszkania zdrożał z do 4.084 złotych. Drugi pod tym względem był Szczecin, gdzie obecnie metr kwadratowy kosztuje 4.999 złotych, a w trzecim mieście, w Katowicach, jest to teraz 4.170 złotych. W ujęciu procentowym są to wzrosty o odpowiednio 2,7%, 1,5% oraz 1,1%.

Autorzy raportu zwracają uwagę, że bardzo wielu właścicieli nieruchomości wycofuje swoje oferty z rynku. Pojawiające się transakcje obejmują głównie sytuacje, w których sprzedawcy pilnie potrzebowali pieniędzy i zgadzali się na znaczne przeceny w stosunku do cen ofertowych. Największe spadki w tym czasie zanotowano w Gdyni, Olsztynie oraz w Sopocie. Mieszkania kosztowały tam odpowiednio 6.714 złotych (spadek o 3,9%), 4.826 złotych (spadek o 2,8%) oraz 10.485 złotych za metr kwadratowy powierzchni użytkowej (spadek o 1%). Rynek mieszkaniowy Warszawy zanotował w tym czasie stosunkowo nieznaczną obniżkę cen z miesiąca na miesiąc. Za metr kwadratowy powierzchni nieruchomości żądano średnio 9.089 złotych, czyli o 0,6% mniej niż w pierwszym miesiącu roku. Godny odnotowania jest fakt, że skala problemu tzw. „złych kredytów” w naszym kraju jest nieporównywalnie mniejsza niż w USA. Biuro Informacji Kredytowej podaje, że nieterminowo spłacane jest jedynie 0.9% wszystkich kredytów hipotecznych. Dla porównania, CNN Money szacuje, że w Stanach Zjednoczonych niespłacanych terminowo zobowiązań hipotecznych jest aż 11% całości, czyli blisko 12 razy więcej w stosunku do całości akcji kredytowej. Powszechna jest sytuacja, w której wierzyciele, a najczęściej są nimi duże banki, przejmują od swoich dłużników nieruchomości, po czym sprzedają je na wolnym rynku na aukcjach za ceny znacznie poniżej ich realnej wartości. Są w stanie dzięki temu odzyskać przynajmniej część pożyczonych pieniędzy. Na polskim rynku tego typu działania cały czas należą do rzadkości, ponieważ w naszych warunkach prawnych przejecie i zlicytowanie nieruchomości nie kończy relacji pomiędzy bankiem i klientem.

W USA, kiedy bank decyduje się na zabranie nieruchomości, dłużnik jest wolny od długu. W naszych warunkach zlicytowanie nieruchomości oznaczałoby tylko tyle, że część kwoty zostałaby spłacona, a reszta dalej obciążałaby już bezdomnego klienta banku. Raport, którego ustalenia są tutaj przywoływane, został stworzony na podstawie 21.047 ofert mieszkań, które pojawiły się w sprzedaży w lutym za sprawą agencji nieruchomości i osób prywatnych. Prezentowane wartości to ceny ofertowe, które odbiegają od rzeczywistych sum transakcyjnych.